czwartek, 27 czerwca 2013

Rozdział 19 // Powiedziałem coś nie tak ?



Położyłam się na moje łóżko , podciągnęłam nogi do klatki piersiowej i oplotłam ręce tak , że wyglądałam jak kłębek . Moja warga lekko drgała . Jest za siedem minut czternasta . O 14 wybieram się z wszystkimi domownikami na obiad do jakiejś restauracji , bo każdy albo nie ma chęci na gotowanie , albo po prostu nie umie . Poinformował mnie o tym Niall , zaraz po tym , jak wyszłam z pokoju Liam'a i ubrałam się . Od tego czasu leżę tutaj i rozmyślam nad tym , co ma się stać za siedem minut . Postanowiłam , że kiedy wszyscy będziemy mieli wychodzić z domu na obiad , poproszę abyśmy chwilkę zostali i powiem im o moim powodzie przyjazdu tutaj . To dla mnie naprawdę bardzo trudne i stresujące , boje się ich reakcji . Tego że wywalą mnie za próg i sama będę musiała wychowywać to dziecko . Nawet z ojcem byłoby to dla mnie trudne wyzwanie , a co dopiero samemu . Na pewno moja mama pomagałaby mi by , ale to nie to samo . Dziecko potrzebuje ojca . A co jeżeliby maluszek zapytałby mnie kiedyś , czemu nie ma taty ? Co bym mu powiedziała ? Że to , że go urodziłam , to nieporozumienie i przypadek ? Nie wyobrażam tego sobie . Zupełnie .
- Kateeeee ! - usłyszałam wołanie z dołu .
Dobra . Będę miała to za sobą . Im szybciej oni się o tym dowiedzą tym lepiej . Postawiłam nogi na ziemi i wstałam , po czym pokierowałam się przez drzwi , a potem po schodach . Na dole czekali już wszyscy . Westchnęłam i rzekłam cichutko :
- Chciałabym wam coś powiedzieć .
Chłopcy spojrzeli na mnie z zainteresowaniem i usadowili się na kanapach . Usiadłam na pufie .
- Dziś postanowiłam , że powiem wam , dlaczego się tutaj znalazłam . Stało się tak , bo ...
W tym momencie mój głos się urwał . Warga zaczęła lekko drgać .
- Ponieważ ...
Zaczęłam się nerwowo kręcić , a moje serce zaczęło walić jak nigdy .
- Z powodu ...
W moim gardle pojawiła się wielka gula , która nie pozwoliła mi nic powiedzieć . Nie dam rady . Spuściłam wzrok na ziemię .
- No powiedz wreszcie - zniecierpliwił się Harry .
- Zostaw ją w spokoju - warknął na niego Louis , za co mu dziękowałam w duchu . - Może jest to dla niej trudne , ty pewnie tego nie rozumiesz , bo zawsze twój święty tyłek miał dobrze i wszystko miał podane pod nos .
Niemal czułam , jak atmosfera w pokoju robi się napięta . Na początku Harry patrzył na Louisa zaskoczony , a potem zły . Pokręcił głową i wyszedł z pokoju . Reszta osób nie kwapiła się , by podjąć jakiś temat do rozmowy . Pomyślałam , że kiedy wszyscy nieco się uspokoją , znowu będą na mnie naciskać , bym powiedziała to , o czym miałabym ich dziś powiadomić . Wstałam więc i skierowałam się do mojego pokoju . Za mną ktoś także wstał i szedł za mną . Nie miałam na tyle odwagi by sprawdzić kto to , więc szłam dalej jakby nigdy nic . Kiedy dostałam się do mojego pokoju , chciałam zamknąć za sobą drzwi . Ktoś jednak w szparę włożył nogę po to , bym tego nie zrobiła . Otworzyłam wrota szerzej by ujrzeć , kto za nimi stoi . To był Louis . Nie miałam pojęcia co on teraz ode mnie chce , ale wpuściłam go do środka . Chłopak usiadł na brzegu łóżka i poklepał miejsce obok siebie , zachęcając mnie , bym tam usiadła . Zrobiłam tak jak chciał . Tomlinson nic nie mówił , jakby szukał odpowiednich słów .
- Nie mam pojęcia co chciałaś nam przekazać - odezwał się wreszcie . - Ale widzę , że jest to dla ciebie trudne . Wiadomo , że każdy z nas chciałby wiedzieć , co cię do nas sprowadza , ale powiedz to dopiero wtedy , kiedy będziesz naprawdę gotowa . Zgoda ?
Czułam się trochę jak na rozmowie z rodzicami . Fakt , Louis był ode mnie starszy , ale to nie znaczy , że ma prawo bawić się w mojego ojca . Widać , że chciał być miły , dlatego tylko pokiwałam głową i uśmiechnęłam się blado . Ten wtedy podszedł do mnie , przytulił , klepiąc mnie na raz w plecy i wyszedł z pokoju , zostawiając mnie z wielkim mętlikiem w głowie .
Musiałam teraz jakoś wyluzować . Odreagować . Cokolwiek .
Przedtem , zanim poznałam sławne One Direction i byłam zwykłą nastolatką , zazwyczaj zdzwoniłam do Naty . Ona , swoją pozytywną energią i optymizmem zawsze mnie rozbawiała . Teraz , przez to wszystko , co wydarzyło się w moim życiu , straciłyśmy ze sobą kontakt . Nie gadałyśmy od czasu , kiedy wydostałam się z poprawczaka . Muszę przyznać , że to moja wina . Zapomniałam o niej . Gdybym teraz do niej zadzwoniła , musiałabym jej wszystko tłumaczyć . Kolejny problem .
Położyłam się na łóżku i zwinęłam w kłębek . Zamknęłam oczy , by zapomnieć na chwile o wszystkich moich kłopotach .

***

DRYŃ DRYŃ DRYŃ .

Otworzyłam zaspane oczy i pomrugałam powiekami kilka razy , bym przyzwyczaiła się do światła .

DRYŃ DRYŃ DRYŃ .

Poszukałam po omacku telefonu na szafce nocnej , ale nie natknęłam się na niego .

DYŃ DRYŃ DRYŃ .

Zmuszona byłam wstać . Kiedy już to uczyniłam , rozejrzałam się po pomieszczeniu w poszukiwaniu urządzenia , które mnie obudziło .

DRYŃ DRYŃ DRYŃ .

Spostrzegłam go , leżał rzucony na stertę ubrań . Chwyciłam go . Na wyświetlaczu widniał napis " Daria " . Odebrałam natychmiast .
- Tak ? - rzekłam jeszcze zaspanym głosem .
- Obudziłam cię ? - usłyszałam głos czerwonowłosej . - Przepraszam , ale jest środek dnia , a wiesz , normalni ludzie śpią w nocy i nie spodziewałam się że ...
-  Okej , wybaczam ci - zaśmiałam się .
- Opowiadaj , co u ciebie . Powiedziałaś już im o ciąży ?
- Nie ...
- No to na co ty czekasz ? Im szybciej im powiesz , tym lepiej !
- Wiem , ale ... ja nie potrafię . Dzisiaj chciałam im wszystko powiedzieć , ale kiedy przyszło co do czego , nie mogłam z siebie nic wydusić . Nigdy wcześniej czegoś takiego nie miałam ... po prostu boję się , że oni źle to przyjmą i sama zostanę z tym dzieckiem . Gdybym mogła cofnąć czas - do moich oczu napłynęły łzy . - Nigdy bym nie dopuściła do tego , bym zaszła w ciąże . W ogóle to wybaczyłabym Oskarowi , każdy przecież popełnia błędy , prawda ? Ja w ogóle ich nie popełniałam , a w ostatnim roku wszystkie nadrabiałam .
- Ej , spokojnie , kociaku . Po pierwsze , Liam i Louis dobrze zareagują . To nie są jacyś 11 letni chłopcy , to są już mężczyźni ! I choć pewnie dziecko nie jest tym , czego teraz potrzebują , to wezmą to na klatę i szczęśliwie wychowacie to maleństwo .
- Mam nadzieje że tak będzie ... Dobra , dosyć o mnie , opowiadaj co u ciebie .
- Idę dzisiaj na rozmowę z psycholog , ale nie taką zwyczajną pogadankę . Przez cały tydzień po niej ona będzie mnie obserwować , robić notatki i takie tam . Jak nie będę wykazywać nic podejrzanego , wtedy wypuszczą mnie w pierwszy dzień wakacji .
- To super , już nawet łóżko na ciebie czeka - zaśmiałam się .
- Przepraszam , ale ja muszę już kończyć , za chwile mamy jakieś zajęcia .
- Nie , nie zostawiaj mnie , znowu będę mieć doła - powiedziałam zgodnie z prawdą .
- Jesteś dzielna , dasz sobie radę . Zjedz coś słodkiego , w poprawczaku zawsze ci to pomagało .
- Chyba umiesz czytać w myślach , bo akurat mam ochotę na naleśniki - zaśmiałam się , pożegnałam i rozłączyłam . Nie przebierając się , w piżamie , zeszłam na dół . Pokierowałam się do kuchni , w której - na szczęście - nikogo nie spotkałam . Otwierałam i zamykałam wszystkie szafki w poszukiwaniu odpowiednich składników do przygotowania naleśników . Kiedy wszystko co potrzebne już znalazłam , zabrałam się za przygotowywanie masy . Potem wyjęłam patelnie i zaczęłam smażyć naleśniki . Po wykorzystaniu całej masy , wyjęłam talerz i położyłam na nim jeden naleśnik . Na niego nałożyłam jogurt z malinami i posypałam cukrem pudrem . Na to nałożyłam następny naleśnik , kolejny jogurt i maliny itd . , aż wykorzystałam wszystkie naleśniki . Popatrzyłam na moje dzieło i byłam zachwycona , aż szkoda było mi to jeść .
- A co to śliczny zapach ? - usłyszałam głos Harry'ego . Odwróciłam się i uśmiechnęłam triumfalnie , wskazując na mój deser .
- I zjesz to wszystko sama ? - zdziwił się loczkowaty .
- Oczywiście , dla mnie to nic nadzwyczajnego , kocham słodycze - powiedziałam i wzięłam talerz z daniem przygotowanym przeze mnie .
- Aaaa , to tak przytyłaś przez słodycze , a ja myślałem już , że jesteś w ciąży .
Talerz , który trzymałam , wypadł mi z rąk .
- Powiedziałem coś nie tak ? - usłyszałam głos Styles'a .


----------------------------------------------------------------

Witam po kilkutygodniowej nieobecności :3 Na wstępie obiecuję wam , że w wakacje rozdziały będą pojawiać się częściej , bo będę miała więcej czasu na pisanie :d
Co do rozdziału ... jestem z niego NAWET zadowolona :]
Więcej nie mam nic do powiedzenia , czekam tylko , aż wy wypowiecie się w komentarzach :33

Arr ,
Martyna .






poniedziałek, 17 czerwca 2013

Liebster Award + info o następnym rozdziale .

Witam ! <3
Zostałam nominowana do Liebster Award przez Yoda ♫♪ , za co bardzo Ci dziękuje po raz kolejny :3 To już trzeci raz , kiedy mnie ktoś nominował , z czego jestem mile zaskoczona . Zasad chyba nie muszę tłumaczyć , więc przejdę do sedna c;


1. Jakie jest Twoje hobby?
Dużo tego ... tenis , czytanie książek ( liczy się ? xd ) , pisanie , taniec :]
2. O czym marzysz?
O tym , abym była ładniejsza oraz o szczęściu ludzi wokoło mnie . ;d
3. O czym teraz myślisz?
O spaniu ;d
4. Co najbardziej denerwuje Cię w ludziach?
Wymagają od kogoś idealności , a sami mają dużo wad .
5. jakiej muzyki słuchasz? (gatunki, przykłady...)
W każdym gatunku znajduję coś dla siebie , ale głównie pop , dubstep i k-pop ^^
6. Ulubiony film?
Nie oglądam dużo filmów ...
7. Czy czytasz mojego bloga?
Oczywiście i uważam , że jest niesamowity ! :D
8. Co było dla Ciebie inspiracją, by założyć bloga?
Ludzie , których blogi przeczytałam . Pomyślałam " A co mi tam , spróbuję ! " . Dziwi mnie że w ogóle ktoś chcę czytać to co piszę , dla mnie to co piszę nie jest jakieś porywające ... taki przeciętniak .
9. Ile masz lat?
13 xd .
10. Ostatnio przeczytana książka+jej ocena od 1-10?
Ten Obcy ( lektura ) ocena 2 .
Uznam , że to się nie liczy , bo to lektura , więc napiszę jeszcze ...
Lola , ocena 9 c;

Moi faworyci nie zmienili się od poprzedniej nominacji do LA , więc nie będę nominować tych samych ludzi po raz któryś ;d

Następny rozdział pojawi się mniej więcej za tydzień . Przepraszam , że tyle musicie na niego czekać , ale niezbyt mam czas pisać . Mam nadzieje , że mimo tego nie opuścicie mnie i nadal będziecie czytać i komentować każdy rozdział <3

Arr ,
Martyna .



niedziela, 26 maja 2013

Rozdział 18 // Wiesz , że cię kiedyś zabiję ?



Jak ja cholernie nienawidzę tych paparazzi ! To , że zarabiają na mieszaniu się w życie prywatne sław , zupełnie ich nie tłumaczy . Ludzie , którzy zostają paparazzi , są wścibscy , mili nie przetrwają długo w tym zawodzie . Spojrzałam na Nialla . Ten już się uspokoił .
- Lepiej stąd chodźmy , on może wrócić - rzekł do mnie . Pokiwałam twierdząco głową . Wstaliśmy od stołu i szybkim krokiem ruszyliśmy chodnikiem przed siebie .
- Gdzie właściwie idziemy ? - zapytałam blondyna po chwili .
- Nie wiem - wzruszył ramionami , nadal idąc . - Nie mam zamiaru wracać już do domu , nie ma tam nic ciekawego do roboty .
- Hmmm ... - zastanowiłam się chwilkę . - A może wpadlibyśmy do Martina ? Dawno z nim nie gadałam - rzekłam .
- Dobry pomysł - zgodził się . - Gdybyśmy poszli to tam na pieszo  , za długo by to trwało , więc pojedziemy metrem .
Przytaknęłam tylko głową . Zaczęliśmy kierować się się w stronę najbliższej stacji . Szliśmy nie rozmawiając ze sobą .

***

Staliśmy pod drzwiami domu Martina . 
-Zapukaj - zwrócił się do mnie Niall , który widocznie sam nie chciał tego zrobić .  
- Nie , ty zapukaj - sprzeciwiłam się . 
- Ty . 
- Ty . 
- Ty . 
- Nie , bo ty . 
- A właśnie że ty . 
- A właśnie że nie , bo ty . 
- A właśnie tak , zapukaj ty . 
- Jesteś prawdziwym mężczyzną ? 
- Jesteś prawdziwą kobietą ? 
- Niech ci będzie - poddałam się . Podniosłam dłoń , złożyłam ją w pięść i przyłożyłam drzwi , ale nie umiałam zrobić żadnego ruchu . Bałam się . Oczywiście nie drzwi ani Martina , ale jego ojca . Miałam już styczność z jego wybuchami . Niall wreszcie zdenerwował się tym , że zastygłam jak figura woskowa , chwycił moją dłoń i zapukał nią w drzwi . Nikt nie odpowiadał . Przyłożyłam ucho do wrót i nasłuchiwałam , czy za nimi ktoś w ogóle daje oznaki życia . Usłyszałam powolne kroki , za każdą chwilą coraz bardziej słyszalne , oraz jakieś narzekania wymawiane cicho i do siebie . Po chwili poczułam , jak Niall szturcha mnie . Odsunęłam się od drzwi i usłyszałam ciche nawoływania .
- Z tyłu domu ! Szybko ! - wydobywał się głos zza budynku . Razem z Horanem bez zastanowienia ruszyliśmy biegiem w stronę , z której ktoś nas wołał . Okazało się , że osobą wzywającą nas był Martin , który otworzył balkon z tyłu domu . Szybko i cicho przedostaliśmy się przez przejście , a następnie do pokoju chłopaka . Kiedy osiągnęliśmy cel , Martin zakluczył za sobą drzwi do sypialni i dopiero wtedy mogliśmy czuć się bezpieczni . Ucieszona uśmiechnęłam się , że dostałam się tutaj bez konieczności nieprzyjemnej kłótni z rozleniwionym ojcem chłopaka .
- Stary by was nie wpuścił . Dobrze , że w porę zobaczyłem - wytłumaczył Martin za nim zdążyliśmy się o to spytać . Usiadłam na krańcu łóżka razem z Niall'em . Następnie rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym , o sprawach ważniejszych i tych mało ważnych . Czas mijał szybko i miło , z resztą jak zawsze w ich towarzystwie . Ok . godziny 14 do Horan'a zadzwonił Harry . Poinformował go , że ich menadżer ma z nimi do omówienia parę spraw i że ma wracać już do domu . Postanowiłam wyjść razem z nim , bo nie chciałam się ponownie zgubić w Londynie i czekać , aż ktoś mnie uratuje . Pożegnaliśmy się z Martinem i wyszliśmy z jego domu tak , by nie zauważył nas jego ojciec .
Po drodze do willi chłopaków nie wydarzyło się nic godnego uwagi .
Kiedy weszłam razem z Niallem do domu , Zayn spojrzał się na nas zaskoczony .
- Myśleliśmy , że jak zwykle się spóźnisz , dlatego zadzwoniliśmy z 2-godzinnym wyprzedzeniem - rzekł i uśmiechnął się niewinnie , a Horan spojrzał na niego wzrokiem sygnalizującym , że nie jest z tego powodu zadowolony . Nie chciałam im przeszkadzać i pokierowałam się do mojego pokoju .
Od razu po przekroczeniu progu mojej sypialni i zamknięciu za sobą drzwi , zza rogu wyskoczył Liam i przybliżył się do mnie na niebezpieczną odległość . Zanim zdążyłam wykonać choć jeden ruch , zaczął całować mnie po szyi , tak samo jak wtedy , w wannie . I tak samo jak Danielle - przemknęło mi przez głowę . Powinnam teraz odepchnąć od siebie Payne'a , ale było mi tak przyjemnie . Trzeba przyznać , że chłopak doskonale wiedział , jak sprawić , by wprowadzić mnie w taki stan . Nie mówiliśmy do siebie nic , oprócz zdania Liam'a " Chodźmy do mnie , tam jest 2-osobowe łóżko" . Poza nim wszystko minęło w kompletnej ciszy . Zanim skończyliśmy cieszyć się sobą , usłyszeliśmy pukanie do drzwi . Szybko odskoczyłam od Liam'a , chwyciłam moje ubrania leżące na ziemi i popędziłam do jego łazienki . Po dostaniu się do pomieszczenia zamknęłam za sobą drzwi na klucz i przystawiłam ucho do wrót , by usłyszeć kto właśnie wszedł do pokoju .
- Co u ciebie , kotku ? - usłyszałam miły głos Danielle . - I ... czemu leżysz w środku dnia w łóżku kompletnie nagi ? - w tonie wyczułam nutkę zdziwienia .
- Czekałem na ciebie ... - powiedział Liam i nagle jego głos się urwał . Spojrzałam przez dziurkę przez klucza na to , co dzieje się tam dzieje . Payne całował namiętnie swoją dziewczynę , a następnie popchnął ją lekko na łóżko . Na ich dalsze poczynania nie miałam ochoty patrzeć . Oparłam się o jedną ze ścian . Jestem w świetnej sytuacji ! Muszę siedzieć tutaj uwięziona , ponieważ chłopak , który poprzednio się ze mną pieprzył , teraz robi to ze swoją dziewczyną ! Walnęłam pięścią w ścianę ze złości . Najbardziej dobijał mnie fakt , że to tylko i wyłącznie moja wina , że tutaj tkwię . Mogłam odepchnąć od siebie Liam'a , kiedy był na to czas . To nie tak , że ja nie wiem , że to jak ja cię zachowuję nie jest właściwe . Bardzo chciałabym być oziębła , udawać twardą i nie dać się jego podrywom . Tylko ja po prostu nie umiem ! Wystarczy , że on na mnie spojrzy , ja już się rozpływam z rozkoszy i mogę zrobić dla niego wszystko . Jego widok wyłącza mi mózg . Sprawa jest jednak jeszcze bardziej pogmatwana ze względu na Danielle . Ona jest naprawdę fajną i miłą dziewczyną , choć mało ją znam . To , że kilka razy przespałam się z jej chłopakiem , nie jest w porządku wobec niej . Choć większa wina jest po niego stronie , to i tak czuję się z tym okropnie .
A co jeżeli Danielle weszłaby bez pukania i zobaczyłaby wszystko , co działo się w pokoju Payne'a ?
A co jeżeli Danielle usłyszałaby nas ?
A co jeżeli Danielle wie o wszystkim , ale nie chce stracić Li ?
To wszystko co się teraz dzieje mnie przerasta . Byłam w poprawczaku , jestem w ciąży i jakby tego było mało , teraz muszę się przejmować Liam'em i Danielle . Za dużo jest na mojej głowie , ja mam dopiero 18 lat !
Jest na to jedna rada : po prostu następnym razem MU nie ulegnę .
Uśmiechnęłam się na myśl o tym wspaniałym pomyśle , który wydał mi się tak prosty i łatwy do wykonania . Musiałam czekać aż brunetka wyjdzie z pokoju Payne'a , wtedy będę mogła spokojnie wyjść , niezauważona przez nikogo . By zająć się czymś , wyjęłam telefon i napisałam do mamy esemesa , że jest wszystko okej , ale ani Liam , ani Louis nie wiedzą o mojej ciąży . Nie czekając na odpowiedź , zaczęłam przeglądać zdjęcia zrobione przeze mnie i zapisane na komórce . Na pierwszym z nich znajdowała się Natalia z twarzą upaćkaną truskawkowym lodem . Uśmiechnęłam się na widok tego zdjęcia , wspomnienia z tego dnia wróciły w jednej sekundzie . Należałoby zadzwonić do Naty i jej wszystko wytłumaczyć , że nie jestem już w poprawczaku ... może wieczorem do niej zadzwonię .
Po czasie , który wydawał mi się wiecznością , usłyszałam jak Danielle opuszcza pomieszczenie obok . Wstałam z podłogi , otworzyłam drzwi i weszłam do sypialni Liama . On , siedział na krańcu łóżka , plecami do mnie i właśnie się ubierał .
- Wiesz , że cię kiedyś zabiję ? - rzekłam tonem przesyconym złością . Chłopak odwrócił się i uśmiechnął . Cudownie , seksownie uśmiechnął . Potrząsnęłam głową , jakby to miało mi pomóc odgonić myśli i czekałam na odpowiedź bruneta . Ten tylko wstał , podszedł do mnie na niebezpieczną odległość , nasze klatki piersiowe prawie się stykały .
- Wiesz , że jesteś moim słońcem ? - zadał pytanie , nie odpowiadając na moje . Moje serce zaczęło jeszcze bardziej walić . - Gdyby ciebie teraz nie było , nie miałbym się poco budzić , bo świat i tak byłby szary . Kocham cię - powiedział cicho , objął mnie i lekko musnął moje usta . Odwzajemniłam uścisk . Staliśmy tak chwilę , aż oderwałam się od niego i patrząc w jego śliczne oczy , rzekłam :
- Też cię kocham .

------------------------------------------------------------------

Cześć ! <3 
Po pierwsze chciałam was przeprosić , że tak długo nie pojawiał się ten rozdział . Zostało to spowodowane tym , że na weekend majowy byłam za granicą i nie miałam tam dostępu do internetu . Rozdział ten miałam już napisany tydzień temu , tylko że jego pierwotna wersja była o tym , że ojciec Martina był kryminalistą i próbował zabić Kate i Nialla . Było to takie żałosne , że usunęłam wszystko i napisałam od nowa , z taką treścią jaką właśnie przeczytaliście . Nie jestem z niego zbytnio zadowolona , ale wszystko jest lepsze od tego , że ojciec Martina jest mordercą . xd .
Po drugie , wiem , że ta notka nie jest zbyt długa , ale tak długo nic nie dodawałam , że musiałam dodać nawet coś krótkiego .
Po trzecie , niedługo nadrobię u wszystkich rozdziały , których jeszcze nie przeczytałam . Dajcie mi trochę czasu . :] 

Mam nadzieje , że pozostawicie po sobie jakiś ślad , że przeczytaliście rozdział . Nawet krótkie ' czekam na nn ' w komentarzu mnie cieszy :D 

Arr , 
Martyna .

sobota, 27 kwietnia 2013

Rozdział 17 // Ktoś tu jest zazdrosny .

Przeczytaj notkę na końcu ! 

Moje serce biło jak szalone . Nie miałam pewności czy tym razem drzwi są otwarte . Liam pokazał mi ruchami ust , żebym coś z tym zrobiła .
- Zajęte - powiedziałam drżącym głosem .
- Kate ? - usłyszałam dziewczęcy głos należący do Danielle .
- Tak , to ja - odpowiedziałam tym razem trochę pewniej .
- Przepraszam , myślałam że jest tu mój Li . Szukam go już od dobrych kilku minut .
W odpowiedzi wydałam tylko pomruk . Kiedy dziewczyna odeszła od drzwi , Payne pospiesznie zaczął wychodzić z wanny , unikając mojego wzroku .
- Nie mów nic nikomu o tym , co tu miało miejsce - raczej rozkazał niż poprosił i szybko ulotnił się z łazienki . Oparłam się o brzeg wanny . Po tym , co się teraz wydarzyło , mógłby być choć odrobinkę milszy . Gdyby powiedział choć " proszę " , ale nie , on powiedział to najoschlej jak tylko potrafi . Przynajmniej ja odniosłam takie wrażenie . Z drugiej strony i tak nie miałam zamiaru nikomu tego mówić . Przecież on ma dziewczynę , w ten sposób zrujnowałabym mu związek , a tego nie chciałam .
Uspokoiłam się i pomyślałam , co by należało teraz zrobić . Muszę działać i jak najszybciej stąd wyjść . Szybko opłukałam moje ciało , wypuściłam wodę z wanny , posprzątałam po sobie , owinęłam się ręcznikiem i wyszłam z pomieszczenia cichutko , stąpając na palcach . Czy nie podejrzane byłoby zobaczyć najpierw wychodzącego Liama , a potem mnie z tej samej łazienki ? Też uważam , że byłoby , dlatego chciałam zostać niezauważona . Całe szczęście " akcja " przeszła gładko i już po chwili znalazłam się w swoim pokoju . Ubrałam na siebie to i wysuszyłam włosy . Kilka godzin spędziłam przed laptopem wchodząc na rozmaite strony . Z dotychczasowej czynności wyrwał mnie Niall , który wszedł do mojego pokoju i zawiadomił mnie że jest kolacja . Nie ucieszyłam się na te wieści . Mam siedzieć przy tym samym stole co Liam ? Wykluczone . Niestety mój żołądek miał na ten temat inne zdanie i burcząc domagał się dawki pożywienia . Przewróciłam oczami i skierowałam się w stronę jadalni . Ujrzałam w niej wielki stół , przy którym siedzieli już wszyscy oprócz mnie . Dostrzegłam , że nie ma Zayn'a , ale za to pojawiła się jakaś nieznajoma mi brunetka . To pewnie El . Zajęłam ostatnie wolne miejsce obok Harry'ego i Niall'a i zaczęłam delektować się zrobionymi przez kogoś tostami z roztopionym serem . Na moje nieszczęście Liam siedział naprzeciwko mnie , a ja za nic nie chciałam się na niego spojrzeć . Pewnie wyglądałam jak idiotka wpatrując się w mój talerz jak w coś niezwykłego i niecodziennego , ale wtedy nie było to dla mnie ważne . Najważniejszą sprawą było nie zatopić się w oczach Payne'a . Rozmowa pomiędzy innymi towarzyszami posiłku jakoś się kleiła . Co chwila słyszałam śmiech Louisa z drugiego końca stołu , obok mnie Danielle i El gawędziły , Niall zadowolił się rozmową z Harrym ... tylko ja siedziałam cicho , wlepiając wzrok w talerz . Chciałam jak najszybciej skończyć ten posiłek i udać się do mojego pokoju , z dala on NIEGO . Niestety Calder zwróciła uwagę na moje dziwne zachowanie .
- Co tak patrzysz na ten talerz ? U ciebie w Polsce pewnie jeszcze jego nie wynaleziono - powiedziała głośno i zaśmiała się przyjaźnie . Ja jednak zupełnie nie odebrałam tego jako przyjacielski gest . Szybko , wymyśl sensowną odpowiedź mózgu !
- Myślisz , że ktoś kto siedział pół roku w poprawczaku nie zdążył nauczyć się siedzieć cicho i nikomu nie przeszkadzać ? - rzekłam oschle , patrząc wrogo w stronę brunetki .
- Ale już w nim nie jesteś  , więc zapomnij o tych głupich przyzwyczajeniach - rzekła i znowu się zaśmiała . Nie znam osoby która ma bardziej wkurzający śmiech . Wszyscy wokoło ucichli i przysłuchiwali się naszej rozmowie .
- Tak po prostu zapomnij - rzekłam z sarkazmem . Dziewczyna już otwierała usta , by coś powiedzieć , ale ja nie miałam ochoty ciągnąć tego głupiego tematu i odezwałam się ponownie .
- A tak w ogóle to Kate jestem - podałam jej dłoń .
- Miło mi - powiedziała . Zdziwiłam się , że nie dołączyła do swojej wypowiedzi śmiechu , ale to nawet  lepiej . - Ja chyba nie muszę się przedstawiać - dodała . Eh , zero wychowania .
Do końca kolacji postanowiłam się nie odzywać . Całe szczęście już nikt się mnie nie czepiał i nie zakłócał mojej ciszy . Chłopacy oczekiwali , że powiem im dzisiaj o powodzie mojego przyjazdu , ale nie miałam zamiaru mówić tego przy El i Dan . W końcu one są dziewczynami chłopaków podejrzanych o bycie ojcem dziecka , które we mnie siedzi . Nie wiem czy chłopacy życzyli by sobie by one to usłyszały . Postanowiłam powiadomić ich o tym jutro . Szybko uwinęłam się z moim ostatnim tostem i popędziłam do mojego pokoju . Chwilę poczytałam książkę , którą dostałam na urodziny od mamy i zasnęłam .


Usłyszałam kogoś śmiech dochodzący z pokoju obok . Leniwie przeciągnęłam się i przetarłam oczy . Nieco zdziwiona ujrzałam , że nie jestem w swoim pokoju . Jak ja się tu znalazłam ? Aaa no tak , przyjechałam do chłopaków do Londynu . Po przebudzeniu zawsze wszystko wolniej przyswajam . Spojrzałam na zegarek . Było około 7 rano . Postanowiłam zejść do kuchni w poszukiwaniu czegoś do zjedzenia . Kiedy przekroczyłam próg pomieszczenia ujrzałam całującą się parę . Liam trzymał ręce na udach Danielle , a ona oplotła ręce w
około jego szyi . Kiedy to ujrzałam , od razu przypomniała mi się sytuacja w wannie . On mnie całował tak samo jak ją . Do moich oczu napłynęły łzy . Nie chciałam , aby para mnie zauważyła , dlatego cicho się wycofałam . Kiedy przedostałam się do mojego pokoju , rzuciłam się na łóżko . Zakryłam twarz poduszką i pozwoliłam spłynąć moim łzą . Wiedziałam , że oni są parą , ale kiedy ich zobaczyłam ... czy to zazdrość ? Chyba tak , ale w większym stopniu czułam złość na Payne'a . Za to , że wszystko się tak potoczyło . Gdyby ta sytuacja w wannie nie miała miejsca , teraz bym nie płakała , a widok ich całujących się jakoś bym przyjęła . Już od pierwszej chwili Liam mi się podobał , ale teraz ... teraz już byłam w nim zakochana po uszy . Śledziłam każdy jego ruch i wszystko co było z nim związane uważałam za piękne . To jak się śmiał , to jak mówił , to wszystko było dla mnie śliczne ...
- Co się stało ? - usłyszałam głos blondyna .
- Nic - odpowiedziałam , nadal nie zdejmując poduszki z twarzy .
- Przecież słyszę twój płacz , nie kłam - uparcie domagał się odpowiedzi Niall .
- Kiedy będę gotowa , powiem ci o co chodzi . Teraz jednak nie jestem w stanie - powiedziałam . To chyba przekonało Horana , ponieważ już się o nic nie pytał , tylko mnie przytulił .
- Jak będziesz chciała jeść , to mi powiedz . Pójdziemy do restauracji , bo nie chce mi się czekać aż te wszystkie śpiochy się obudzą - dodał jeszcze i skierował się do wyjścia . Ja tylko przytaknęłam . Zrobiło mi się trochę lepiej , już nie płakałam , a może już mi się skończyły łzy . To nie ważne , najważniejsze teraz to zapomnieć o NIM . Nawet w myśli nie chciałam wymawiać jego imienia . Przez chwilę poprzeglądałam twittera , potem wzięłam prysznic , przebrałam się w to , a włosy zostawiłam rozpuszczone . Zapukałam do pokoju Horana . Usłyszałam " proszę " , dobiegające zza drzwi . Lekko nacisnęłam klamkę i przekroczyłam próg pokoju . Przez chwilę rozglądałam się , pochłaniając wzrokiem każdy zakątek pomieszczenia . Pokój był w kolorze limonki . Meble w nim ustawione były z ciemnobrązowego drewna , a dodatki miały kolor jaskrawopomarańczowy . Wszystko to tworzyło cudowne połączenie , ale bałagan znajdujący się tu zakłócał całą piękność . Na ścianach wisiało kilka plakatów i tablica korkowa , na której przyczepione były różne zdjęcia i autografy . Podłoga była tak zawalona rozmaitymi przedmiotami , że nie mogłam zobaczyć , jaki ma kolor . Walały się po niej ubrania , bielizna , koce , książki , czasopisma , pluszaki , paczki po jedzeniu i wszystko , co można beztrosko rzucić na ziemię . Szafa była wypchana po brzegi , nawet w jednym miejscu drzwiczki nie wytrzymały oporu i otworzyły się , a z niej " wypływała " lawina ubrań . Mogłam się po nim tego spodziewać . W moje oczy wpadła jedna z rzeczy leżących na ziemi . Schyliłam się i powiedziałam do Nialla , który siedział na łóżku z laptopem na kolanach i dotychczas nie zauważył mojej obecności .
- Jakie one słodkie ! Gdzie je kupiłeś ? - zapytałam , podnosząc do góry wypatrzony przeze mnie przedmiot . Chłopak natychmiast zerwał się z łóżka , przedtem odłożywszy laptopa na łóżko . Wyrwał mi trzymany przeze mnie przedmiot i rzekł :
- Co ci przyszło do głowy , że ruszasz moje bokserki ? - rzekł z lekkim zdenerwowaniem .
- Nigdy nie widziałam słodszych bokserek ! - odpowiedziałam , pełna zachwycenia . Były one na prawdę urocze . Wzorek , który na nich był , to tańczące banany słodko narysowane . Szkoda , że męskie , bo bym sobie je pożyczyła .
- Weź je sobie i idź - powiedział Horan . - Dawno tu nie sprzątałem , oszczędź sobie tego okropnego widoku . Ja jeszcze się przeczeszę i możemy iść coś zjeść na miasto .
Ucieszona , wyszłam z pokoju Niall'a z jego bokserkami ... tak właściwie to już moimi . W tym samym momencie ze swojego pokoju wyszedł Louis .
- Czy ja dobrze widzę ? - wytrzeszczył oczy na bieliznę trzymaną przeze mnie .
- Nie , to ci się tylko wydaję - zapewniłam go z grobową miną . - Nie wiem co ćpałeś , ale lepiej nie bierz tego więcej .
- Nic nie ćpałem - zapewnił Lou .
- Taaa jasne . Pewnie El jest dilerką i cię poczęstowała , ma taką podejrzaną mordę - wymknęło mi się . Od razu oblałam się rumieńcem , a Tomlinson poruszył brwiami w górę i w dół .
- Ktoś tu jest zazdrosny - rzekł ucieszony . Ja wytknęłam mu język i weszłam do mojego pokoju . Przeczesałam się , zrobiłam sobie lekki makijaż i poczekałam aż Niall będzie gotowy do wyjścia . Kiedy blondyn wyszedł ze swojego pokoju , razem z nim zeszłam na parter . W kuchni ujrzałam Liama . Momentalnie moje serce zaczęło walić jak młot , myślałam , że zaraz mnie rozerwie .
- Idę do restauracji z Kate , idziesz z nami ? - zagadał do Payne'a Horan . W tym momencie chciałam porządnie przywalić blondynowi . Powstrzymałam się jednak od tego i zaczęłam trzymać kciuki za to , by Liam nie zechciał z nami iść . Nie idź , nie idź , nie idź , nie idź ...
- Nie idę , kiedy reszta się obudzi zmuszę Harry'ego do usmażenia naleśników - odezwał się Payne . Ja o mało nie podskoczyłam z zadowolenia . Spojrzałam na NIEGO , a on na MNIE . Jakie on ma śliczne oczy ... chciałam się od tego oderwać , ale nie mogłam odwrócić wzroku . Liam też zastygł w bezruchu . Dopiero kiedy Horan zaczął machać mi ręką przed oczami wróciłam do rzeczywistości . Rzuciłam ostatnie spojrzenie w stronę Liama . On stał zmieszany bokiem do mnie . Czym prędzej wyszłam z Niall'em z domu . Chłopak zaprowadził mnie do restauracji , która oddalona była od ich domu o ok . 15 minut spokojnego spacerku .
Choć pora , którą teraz mamy , to późna jesień , dzisiaj słońce ładnie świeciło . Korzystając z tej pogody , zajęliśmy stolik na dworze . Kelner przyniósł nam menu . Nie byłam specjalnie głodna , wzięłam tylko surówkę , chleb z oliwą do moczenia pieczywa i małą , czarną kawę .  Niall wziął więcej ode mnie : croissanta , tosty , jajecznicę z bekonem oraz kakao . Kiedy skończyłam jeść swoją porcję , spojrzałam na Niall'a , który posiadał niezwykle rozbawioną minę .
- Coś nie tak ? - spytałam .
- Masz sałatę na twarzy - odrzekł nadal się uśmiechając . Zaczęłam jej szukać , ale Niall był szybszy i zdjął ze mnie kawałek pożywienia . W tej chwili usłyszeliśmy dźwięk fleszu . Odwróciłam się i ujrzałam uciekającego paparazzi . Horan wymówił łańcuszek przekleństw , a ja zmartwiona ukryłam twarz w dłoniach .

-----------------------------------------------------------------

Witam ! :3
Postarałam się , aby ten rozdział był dłuższy od poprzedniego ;]
A teraz przejdę do rzeczy .
Muszę się przyznać , że w poprzednim rozdziale napisałam jeden wątek dość niejasno . Kate nie śniła ! Ona po prostu czuła się cudownie , że jakby nie wiedziała co się wokół niej dzieje , a pukanie jakby ją z tego wybudziło . Baaardzo przepraszam za tą niejasność , moja wina :c
Mam sporo rozdziałów do nadrobienia , miałam kilka leniwych dni i teraz zostałam ze sporymi zaległościami . Nie martwcie się , jak najszybciej wszystko nadrobię :D
Każdego kto przeczyta namawiam do skomentowania , chcę poznać twoje zdanie :]
Arr ,
Martyna .

piątek, 19 kwietnia 2013

Rozdział 16 // Więc tak chcesz się bawić , kotku ?


Rozdział dedykuje cudownej Matyldzie <3 

Wyszłam z lotniska na zewnątrz . Przed budynkiem stało mnóstwo osób , o różnej urodzie , karnacji , akcencie i ubiorze . Przedzierałam się przez tłum z moją różową walizką . Dla niektórych dziewczyn posiadanie czegoś różowego jest obciachowe . Małe dziewczynki często ubierają się na różowo , ale to nie znaczy , że ten kolor jest dziecinny . Szczerze , bardzo podoba mi się ta barwa i się tego nie wstydzę .
Sądząc po tym , jak wyglądały ulice , przyleciałam niedawno po porze deszczowej . Na drogach i chodnikach znajdowało się sporo wody , która nie zdążyła spłynąć studzienkami . Niebo było pochmurne . Eh , ta pogoda w Londynie . No cóż , muszę się przyzwyczaić , jeżeli chcę tu dłużej zostać . Kiedy doszłam do restauracji przy której byłam umówiona z kimś , bo Niall nie zadał sobie trudu by napisać mi kto to taki , wypatrywałam znajomej twarzy . Po chwili zauważyłam Malika siedzącego przy jednym z stolików wystawionych za zewnątrz . Podeszłam do niego i przywitałam się , mówiąc " Cześć " . Chłopak patrzył się na mnie jakoś bez wyrazu i nie wyglądał na takiego który ma zamiar odpowiedzieć . Moje policzki pokryły się rumieńcem . Powiedziałam coś nie tak ? Po chwili chłopak się odezwał .
- To mnie nie przytulisz ? - spytał .
- A czemu miałabym to zrobić ? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie .
- Może dla tego , że jesteśmy przyjaciółmi ?
- Przyjaciółmi ? Od kiedy ? My w ogóle ze sobą rozmawialiśmy ?
- Tak , na imprezie spędziliśmy ze sobą sporo czasu .
- Fajnie , tylko że nic z tego nie pamiętam - rzekłam już nieco poddenerwowana .
- Nie moja wina że wymiękłaś po kilku drinkach - powiedział .
Już nabierałam powietrze by rzucić jakąś ciętą ripostę w stronę Malika , ale się powstrzymałam .
- To nie ma sensu - rzekłam kręcąc głową . - Choć już .
Zayn wstał ze swojego miejsca . Rozmowa jakoś się rozkręciła . Chłopak nie pytał o powód mojego przyjazdu tutaj , za co byłam mu wdzięczna . Po drodze jednak napotkaliśmy fanki Malika . Choć chłopak był zamaskowany i tak go rozpoznały . Dziewczyn było ok . siedem , a każda chciała mieć z nim zdjęcie oraz jego autograf , i jakby tego było mało jeszcze mało zadawały mu różne pytania . Stałam obok stukając o chodnik stopą z zniecierpliwienia i patrzyłam na to przedstawienie . W końcu moja cierpliwość się skończyła , przedarłam się przez krąg wokoło Malika stworzony przez fanki i rzekłam do Zayna udawanym , przesłodzonym głosem :
- Kochanie , to nasza randka , mamy do odwiedzenia jeszcze kilka galerii handlowych , te sukienki same się nie kupią ! Kiedy indziej porozmawiasz sobie z nimi , życie jest długie , w przeciwności do naszego spotkania . - wszystkie dziewczyny łącznie z Zaynem patrzyły na mnie jak na wariatkę . Przewróciłam oczami , złapałam mulata za rękę i pociągnęłam go w stronę jego domu dzielonego z resztą zespołu . Po chwili chłopak wyrwał z mojego uścisku swoją rękę .
- Co to miało być ?! - krzyknął .
- Nie mów że chciało ci się tam z nimi zostać - powiedziałam .
- To nie istotne czy mi się chciało czy nie , to są moi fani - odezwał się , tym razem nieco spokojniej .
- No już się nie gniewaj , kochanie - rzekłam przesłodzonym głosem i pogłaskałam go po policzku .
- Więc tak chcesz się bawić , kotku ? - on też przybrał słodki głos . - O nie , krawężnik ! Jak ty sobie poradzisz przejść przez tą przepaść , kochanie ? - chłopak uniósł mnie i przeniósł przez przejście . Ludzie wokoło patrzyli na nasze " przedstawienie " . Mi to nie przeszkadzało , ale na miejscu Malika byłoby mi głupio , w końcu jest sławny i każdy może go rozpoznać , albo napiszą o tym w prasie ... dlatego właśnie nie chciałabym być sławna .
Przez pozostałą drogę nadal udawaliśmy tą dość nietypową parę . Kiedy będę miała zły humor to wiem już , do kogo się zwrócić żeby mi go poprawił . Zayn był zabawny i śmieszyły go podobne żarty jak mnie , co jest rzadko spotykane .
Kiedy z daleka ujrzałam do One Direction , serce zaczęło mi być jak szalone . Zupełnie zapomniałam o tym , że zaraz będę zmuszona powiadomić wszystkich domowników tego apartamentu o mojej ciąży . Jak oni to przyjmą ? Może mnie wywalą już na progu ?
- Wszystko okay ? - spytał Malik , widząc moją minę .
- Trochę się stresuje że mnie źle przyjmą - powiedziałam . Beznadziejnym wyjściem byłoby powiedzenie " tak , wszystko w porządku " , bo przecież widział jak jest .
- Nie martw się , oni cię bardzo lubią - rzekł pocieszająco , a mi nieco poprawił się humor . Przeszliśmy przez furtkę , potem przez zadbany ogród , aż doszliśmy do drzwi . Zayn wyjął klucze i zabrał się do otwierania wrót .
- Z nimi to nigdy nie wiadomo czy usłyszą jak zadzwonisz , dlatego zawsze przy sobie noszę klucze , nie uśmiecha mi się spać pod drzwiami - powiedział , a ja zaśmiałam się . Gdy przekroczyłam próg , znowu powróciło przyspieszone bicie serca .

- Wróciłem ! - wydarł się Malik , a ja usłyszałam trzaskanie drzwiami i dźwięk wydawany przez schody , gdy ktoś stanie na schodek . Po chwili przede mną pojawił się uśmiechnięty Lou .
- Cześć ! - przywitał się i zanim zdążyłam cokolwiek zrobić , przytulił mnie bardzo mocno . W miarę możliwości odwzajemniłam uścisk . Kiedy Louis mnie puścił , przywitał się ze mną Niall , także mnie przytulając . Z Harrym tylko wymieniłam ciche " Hej " . W końcu znaliśmy się tylko z widzenia . Kiedy przyszła kolej na Liama , w moim brzuchu latało tysiące motyli . Spróbowałam nie stać jak stała i lekko poklepałam go po plecach podczas uścisku . Czemu niektóre momenty , takie jak ten ,  nie mogą trwać wieczność ? Kiedy z każdym już się przywitałam ,
 Niall pokazał mi mój pokój na pobyt tutaj . Był cudowny , bardzo mi się spodobał .
- Mam dwa pytania - zwróciłam się do Nialla , kiedy obejrzałam całe pomieszczenie . - Skąd pomysł na taki wystrój oraz czemu stoją tu dwa łóżka ?
- To nie mój pomysł na taki wystrój , tylko Louisa . Mówił , że kiedy na wakacje mieszkałaś u babci miałaś sypialnie wystrojoną w podobnym stylu i bardzo ci się podobała .
Taa , fajnie że pamiętam jak mu to mówiłam . Mam kolejny powód , aby nie sięgać po napoje procentowe .
- Co do łóżek - kontynuował Irlandczyk . - Opowiadałaś mi że masz przyjaciółkę , która bardzo chciałaby odwiedzić Londyn . Jeżeli chcesz możesz ja tu zaprosić -  powiedział i uśmiechnął się Niall .
- Ciekawa propozycja - rzekłam i również się uśmiechnęłam . Zupełnie o tym zapomniałam i fajnie że on pamiętał . Kiedy chłopak miał już wychodzić , powiedziałam :
- Jeszcze jedno pytanie . Gdzie mogłabym się wykąpać ? Macie tu tyle łazienek że nie wiem na którą się zdecydować .
- Radzę skorzystać ze wspólnej , jest piętro niżej , po lewej od schodów . W innych chłopacy mają niezły syf , ja z resztą też - odpowiedział . Podziękowałam mu . Kiedy Horan wyszedł , zaczęłam się rozpakowywać . Poukładałam ubrania i inne przedmioty na półki . Byłam okropnie zmęczona podróżą , jak nigdy przedtem . Postanowiłam wziąć relaksacyjną kąpiel . Z przygotowanymi ręcznikami i płynami poszłam do łazienki , którą polecił mi Niall . Napuściłam do wanny prawie najcieplejszą wodę jaką się dało i wlałam mnóstwo specjalnego płynu , dzięki któremu utworzyła się spora warstwa piany . Powoli się zanurzyłam . Gorąca woda przyjemnie szczypała mnie w skórę , która zrobiła się cała czerwona . Położyłam się w wannie tak , że spod wody wystawała mi tylko głowa . Rozkoszowałam się kąpielą w najlepsze , gdy nagle usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi ." Idiotko , zapomniałaś zamknąć drzwi ! " - zganiłam siebie w myślach . Do łazienki wszedł Liam . Na jego widok moje policzki oblały się rumieńcem .
- Sorry , myślałem że nikogo tu nie ma ... - rzekł zakłopotany Payne . - Przyszedłem tylko po mój ręcznik i wychodzę .
Pokiwałam tylko twierdząco głową i jeszcze bardziej się zanurzyłam . Jak dobrze że napuściłam bąbelki do wanny , bo inaczej spaliłabym się ze wstydu ...
I wtedy spojrzałam na NIEGO . Na jego śliczne oczy , które były skierowane na MNIE . W tym momencie wybuchło we mnie mnóstwo uczuć , szczęście i smutek , duma i zakłopotanie ... chciałam oderwać się od jego oczu , bo byłam zawstydzona jego spojrzeniem , a z drugiej strony pragnęłam by ten moment trwał wiecznie . Liam nie odrywając ode mnie wzroku , przybliżał się powoli do mnie . Upuścił ręcznik na ziemię i dalej kierował się w moją stronę . To sen ? Jeżeli tak , to nigdy nie chcę się z niego obudzić . Kiedy Payne stanął tuż przy krańcu wanny , spojrzałam na niego inaczej , pytająco . Zupełnie nie miałam pojęcie co ma zamiar zrobić . On uśmiechnął się lekko , prawie nie widocznie , lecz ja to ujrzałam . Wyłapywałam każdy jego ruch . Najpierw jego jedna noga zanurzyła się w wodzie , potem druga . Widziałam jak jego twarz lekko wykrzywia się z bólu spowodowanego dotykiem gorącej wody , ale nadal patrzył w moje oczy . Potem zniżył się , zanurzył całkowicie i przybliżył do mnie . Jego przemoczone ubrania przykleiły się do jego umięśnionego ciała . Wtedy oderwał wzrok ode mnie . Zrobiło mi się smutno . Chciałam znowu zanurzyć się w jego oczach , chciałabym aby ta magiczna chwila nastąpiła znowu . Zostało mi to jednak wynagrodzone przez jego pocałunki składane na mojej szyi . Fala gorąca przepłynęła przez całe moje ciało . Nie wiem ile to trwało , nic mnie w tej chwili nie obchodziło . Chciałam tylko aby trwało do wieczność . Niestety życie nie jest tak łaskawe . Usłyszałam pukanie w drzwi , które wybudziło mnie do rzeczywistości . Spojrzałam na Liama przestraszona . On także nie wyglądał na spokojnego .

------------------------------------------------------------------

Cześć ;>
Naprawdę przepraszam , że dodaje go tak późno , ale wcześniej nie miałam pomysłu , ochoty oraz czasu .
W tym rozdziale jest sporo zdjęć , mam nadzieje że nie macie mi tego za złe ;d
Ta notka jest dość krótka , przynajmniej mi się taka wydaję , mam nadzieje że wynagrodzi wam to akcja która się tutaj odbywa ;3
Nie umiem opisywać dobrze takich momentów , jak ten na końcu ;c Jestem z niego nie zadowolona , miało wyjść inaczej ...
Dość mojego gadania , teraz wy powiedzcie czy się wam podoba ;D

Arr , Martyna .






czwartek, 4 kwietnia 2013

Rozdział 15 // [...] ma cudowne tęczówki , można się w nich rozpłynąć ...


Jak skończona idiotka wpatrywałam się w kawałek kartki z otworzoną buzią ze zdziwienia . Otrząsnęłam się i zaczęłam myśleć trzeźwo . Poskładajmy fakty . Daria mnie nie lubi , nawet nienawidzi , ciągle tylko udawała przyjaźń , teraz wysyła mi prezent na urodziny i kartkę na której wyznaje , że jest świadoma tego że wiem całą prawdę co ona o mnie myśli  i piszę że to umocni naszą przyjaźń ?! Co umocni ?! Jaką przyjaźń ?! W końcu mnie nie lubi , to gdzie tu mowa o przyjaźni ?! To wszystko nie ma sensu . Może coś przeoczyłam czytając zapiski czerwonowłosej ? To bardzo możliwe , znając moją inteligencje . Zaczęłam szukać w śmietniku kartek z notatnika dziewczyny . Wreszcie je znalazłam . Były pogniecione i brudne od koleżanki ogryzki jabłka ze śmietnika , ale co tam , to dla dobra sprawy . W tej chwili poczułam się jak detektyw z kryminałów , brakowało mi tylko śmiesznej czapki i lupy . Dobra , skup się . Delikatnie rozwinęłam kartki tak , by się nie porwały . Następnie zaczęłam czytać wszystko od początku .


Kasia - Srasia 

Wczoraj przywieziono do nas nową dziewczynę . Dołączyła do naszego pokoju , niestety . Tak nienawidzę nowych . Ta jednak okazała się miła i zagubiona , pewnie przez przypadek coś przeskrobała i tu trafiła . Choć na początku wydawało mi się to spoko , że nie jest to jakaś wredna laseczka , to teraz zmieniam zdanie . Daje sobą pomiatać tym debilką z mojego pokoju , a ja muszę ją ratować . Chyba myśli że ją lubię . Nie ma nic bardziej mylnego . Nienawidzę jej tak bardzo jak wszystkich innych . W tej chwili jest ona bardzo uradowana swym " cudownym " pomysłem , abyśmy obie dostały oddzielny pokój tylko dla nas . Czy ona naprawdę nie rozumie , że jest w poprawczaku ? To nie jest kraina życzeń , zwykły świat , w którym rodzice ją rozpieszczają , tu są surowe zasady . Jeżeli jej się uda , to sobie rękę utnę . 



Minęło już dwanaście dni od przyjechania tu tej całej Kaśki . Oczy mi prawie wylazły gdy usłyszałam , że psycholog zgodziła się żebyśmy miały pokój tylko dla siebie . Musiałam się spakować i przenieść do tego pokoju . Nawet fajnie , nie będę musiała znosić tamtych debilek , tylko jedną . Opowiedziała mi dzisiaj jak tutaj trafiła . Zazdroszczę jej że spotkała One Direction i jeszcze się przespała z dwoma z nich . Czemu ja nie mogę mieć tak łatwego życia ? Po swojej historii oczekiwała że ja jej opowiem swoją . Nawet nie wiem dlaczego ją jej opowiedziałam . Jednak kiedy skończyłam zrobiło mi się lżej . Srasia obiecała mi że kiedy wyjdę z poprawczaka zabierze mnie do Londynu by mnie ochronić . Nawet miła jest , ale i tak jej nienawidzę . Mam nadzieje że szybko wyjdzie z tej budy i da mi spokój . 

To już co prawda czytałam , ale chciałam się upewnić , czy nic mi nic nie umknęło . Przeczytałam raz , dwa , trzy razy . Nic . Nadal wszystko wskazywało na to , że Daria mnie nienawidzi . Zaczęłam czytać więc dalej to , czego jeszcze nie poznałam wcześniej treści .

Dzisiaj , kiedy Kasia wyszła do pokoju odwiedzin , ja myślałam . Do niej prawie codziennie przychodzi mama . Bardzo tęsknie za swoją mamą . Za tatą i siostrą zresztą też . Tym bardziej nienawidzę Kaśki . Ona ma wszystko , a ja nic . Pojedyncza łza spłynęła po moim policzku . Kiedy usłyszałam dźwięk otwieranej klamki , szybko rękawem od bluzy przetarłam policzek . Do pokoju weszła Kasia , a w ręku trzymała apetycznie wyglądającą babeczkę . Od razu zachciało mi się skosztować tego wypieku . Jedyną przeszkodą była ONA . Pokręciłam tylko głową , a ona spojrzała na mnie pytająco . 
- Popatrz na swój brzuch ! Roztyjesz się jak świnia od tych słodyczy ! - powiedziałam , by nie miała żadnych podejrzeń . 
- Przesadzasz - powiedziała . Już miała zatopić swoje białe zęby w przysmaku , a ja wpatrywałam się w nią jak zaczarowana . 
- Co tak patrzysz ? - spytała mnie z uśmiechem . 
- Nic , nic - rzekłam i niechętnie odwzajemniłam uśmiech . Muszę sobie przyznać , że świetnie udaję uśmiech . Jestem już w tym wyćwiczona . Uśmiech jest moją maską która zakrywa wnętrze przepełnione bólem . 
- Proszę - powiedziała i podała mi babeczkę , nie przestając się uśmiechać . Zdziwiona przyjęłam przysmak . 
- Nie chcesz ty jej zjeść ? - spytałam , by dociec powód oddania mi babeczki . Może ona jest zatruta ? Albo spadła jej i sama nie chcę jej zjeść , woli żebym ja całą noc spędziła w toalecie . 
- Nie udawaj że jej nie chcesz . Widzę jak się na nią patrzysz , prawie pożerasz ją wzrokiem - zaśmiała się przyjaźnie . - Codziennie dostaję jakieś słodycze , a ty nigdy . Nie martw się o mnie . 
Hahahahahaha , mało brakowało a wybuchłabym śmiechem . Ja się o nią martwię ? Raczej o siebie . Kto by się o nią martwił ... Patrzyłam na babeczkę , wyglądała tak zachęcająco . A co mi tam , nie wygląda podejrzanie . Wzięłam porządny gryz , potem następny i jeszcze jeden , i po babeczce ani śladu . Smakowała pysznie , prawie tak dobrze , jak wyglądała . W tej chwili poczułam coś dziwnego , coś , czego nie czułam od bardzo , bardzo dawna . Coś jakby ukucie w sercu i takie uczucie w brzuchu , jakby odbywała się tam wichura . Było to wywołane tym , że właśnie zdałam sobie sprawę , co ona dla mnie robi , a co ja o niej myślę .  Zachowuje się dla mnie jak przyjaciółka . Pomaga , pociesza , cieszy się moim szczęściem . Jest jedyną osobą od wielu lat która mnie polubiła . Nie oszukujmy się , rodzicie nie poświęcali mi wiele czasu . Dodatkowo nie miałam z nimi dobrego kontaktu , bo nie podobało im się to , że farbuję włosy i mam przekuty płatek ucha . Kochałam ich i tak , dlatego ich śmierć była dla mnie trudnym przeżyciem . Ale czy właściwie ktoś w moim życiu zachowywał się w stosunku do mnie jak ta Kasia ? Nie . Cały czas pragnęłam miłości , przyjaciółki , a kiedy wreszcie ją dostałam , nie doceniałam tego . Ona kocha słodycze , ale odstąpiła mi swoją babeczkę . Czy to nie cudowne ? A ja jeszcze jestem niewdzięczna i nawet " dziękuje " nie powiedziałam . Od tego czasu staram się być dla niej miła . Polubiłam ją  . Razem mamy głupawki i śmiejemy się z rzeczy które dla innych są niezrozumiałe . Mogłam wcześniej przejrzeć na oczy . 

Dalsze notatki Darii nie zawierały nic ważnego , prócz jednego zdania . " Jej się chyba wydaję , że ją tylko lubię , a prawda jest taka , że ją kocham , jak siostrę " . Chyba o to jej chodziło , pisząc o umocnieniu naszej przyjaźni . No cóż , powinnam się nadal gniewać , ale nie umiem . Nie na nią .

Oczekiwanie na ten upragniony dzień było nie do zniesienia . Codziennie chodziłam w niemodnych i brudnych ubraniach , bo moje ulubione włożyłam już do walizki . Snułam się po domu jak zombi , różniło mnie z nimi tylko tyle , że nie warczałam i nie szeptałam " mózgi ... mózgi " . Jedyną rozrywką było pomaganie mojemu bratu w lekcjach . Choć sam by sobie poradził , nie mogłam patrzeć jak trudzi się z przykładami typu " Jaś miał 6 cukierków , zjadł 4  , a babcia dokupiła mu jeszcze 9 cukierków . Ile cukierków ma teraz Jasiu ? " . Oczywiście nie wykonywałam za niego wszystkiego , ale naprowadzałam go na właściwą odpowiedź .

Aż wreszcie nastąpił ten dzień . Obudziłam się ok . 6 i nie miałam ochoty znowu zasypiać , bo rozpierała mnie energia . Po raz któryś już sprawdziłam czy wszystko spakowałam . Wzięłam długi prysznic , czyli taki jak lubię . Następnie uczesałam włosy w wysokiego i niedbałego koka . Ubrałam się w spódniczkę którą dostałam od Naty , do tego założyłam szary , obcisły top z długimi rękawami i dekoltem w łódkę . Na nogi założyłam converse w kolorze topu . Na rzęsy nałożyłam trochę tuszu i poprawiłam korektorem kilka niedoskonałości . Zeszłam po schodach do kuchni . Przygotowałam sobie naleśniki do zjedzenia tutaj oraz kanapki na drogę . Poszukałam jeszcze mojej MP4 , żebym mogła posłuchać muzyki w samolocie . Nagle usłyszałam ciche tuptanie po schodach . Wiedziałam , do kogo należy , więc schowałam się niedaleko za jakimiś pudłami . Kiedy osoba zeszła ze schodów , nagle wyskoczyłam i krzyknęłam " buuu ! " . Marcel aż podskoczył , a ja się zaśmiałam .
- Czemu już jesteś na nogach ? Jest jeszcze wcześnie - spytał mnie .
- Jakoś nie chciało mi się spać - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się . Mój brat rozglądnął się po jadalni . Po chwili zapytał :
- Po co ci ta duża walizka ?
Westchnęłam ciężko . Mam mu wszystko opowiedzieć ? To dla niego za trudne , nie zrozumie . Zastanawiałam się chwilę jak wybrnąć z tej sytuacji .
- Wyjeżdżasz ? - spytał , zanim odpowiedziałam ,  ze smutkiem wymalowanym na twarzy . Przytaknęłam tylko , nie wiedziałam co więcej zrobić .
- Po co ? - dopytywał się braciszek . - Przecież co dopiero do nas wróciłaś , a ty już chcesz wyjeżdżać . To nie fair - stwierdził i założył ręce na piersi .
- Ja nie chcę wyjeżdżać - rzekłam . - Ale muszę  - dodałam .
- Nie musisz - zapewnił mnie .
- Muszę , ale nie wiem czy mogę ci powiedzieć czemu - powiedziałam , a on spojrzał na mnie wzrokiem " Ja ci wszystko mówię " . Westchnęłam ponownie .
- Zostanę mamą , a taki kolega , co go poznałam w Londynie , zostanie ojcem . Tylko że on o tym nie wie i muszę go o tym zawiadomić - powiedziałam na jednym tchu .
- Mówiłaś mamie że było ich dwóch - odrzekł próbując zachować powagę , ale mu to nie wyszło , bo na jego twarz wkradł się uśmiech .
- Ty zły ! - pogroziłam mu palcem z uśmiechem . - Więc wszystko słyszałeś ! Nie wiesz że się nie podsłuchuje że kiedy ktoś rozmawia ? - próbowałam wyglądać na złą , ale także mi to nie wyszło przez mój uśmiech . - Więc czemu zapytałeś mnie o to , skoro wiedziałeś czemu wyjeżdżam ?
- Chciałem zobaczyć czy mi powiesz prawdę .
- I powiedziałam !
- W połowie nie , bo chłopaków jest dwóch . No mów , przystojni są ? - powiedział i szturchnął mnie łokciem . Zaśmialiśmy się równocześnie . Zazwyczaj to ja się tak jego pytałam , kiedy opowiadał o jakiejś dziewczynie z klasy .
- Jeden jest bardzo miły - zaczęłam . - Dodatkowo przystojny . Ma poczucie humoru i umie się bawić , ale zarazem wie jak zapanować nad innymi i jest opiekuńczy . W dodatku ma cudowne tęczówki , można się w nich rozpłynąć ... - rozmarzyłam się . Z moich marzeń wyrwał mnie śmiech mojego brata .
- A ten drugi ? - spytał po chwili .
- Kiedy go poznałam był dla mnie wredny . Gdyby wtedy ktoś mi powiedział że kiedyś go polubię , uznałabym go za niespełna umysłu . Jest jednak takie mądre powiedzonko , od nienawiści do miłości mały krok . W tym wypadku spełniło się . Nie żebym go od razu pokochała na zabój , tak tylko mi się podoba . Nadal utrzymuje ze mną kontakt , pisze esemesy i w ogóle . Tylko on chyba uważa mnie tylko za przyjaciółkę .
- Obiecasz mi coś ? - zapytał po chwili Marcel .
- A co ? - uśmiechnęłam się .
- Zadzwonisz od mnie i powiesz który zostanie ojcem i twoim chłopakiem ? - zrobił szczenięce oczka .
- Oczywiście - rzekłam . - Choć wątpię by któryś z nich chciałby być moim chłopakiem .
- Kto by nie chciał takiej dziewczyny jak ty ? Chyba tylko jakiś głupek - rzekł z uśmiechem , na co się uśmiechnęłam . - Gdybyś była trochę młodsza i nie byłabyś moją siostrą mogłabyś być moją dziewczyną - stwierdził .
- Słodki jesteś - powiedziałam i przytuliłam go .
- Wiem - rzekł i zaśmieliśmy się oboje .
- Marcel ? Tu jesteś ? A ja cię szukam wszędzie ! - usłyszeliśmy głos mamy dobiegający z góry . - Idź się ubierać , niedługo do szkoły idziesz !
- To pa - powiedział mi na pożegnanie brat i pobiegł po schodach do góry . Uśmiechnęłam się sama do siebie . Taki brat to skarb . Spojrzałam na zegarek . Na lotnisku trzeba być z minimalnym dwu-godzinnym wyprzedzeniem . Mam sporo czasu , ale pójdę powolnym krokiem i będę akurat . Narzuciłam na siebie kurtkę . Kiedy szłam , było mi zimno w nogi . Mogłam o tym wcześniej pomyśleć i nie ubierać spódniczki a spodnie . No cóż , mam nadzieje że w Londynie będzie cieplej .

***

Lot minął pomyślnie . Byłam już na lotnisku w Londynie . Niall napisał mi esemesa , że ktoś będzie na mnie czekał przed tą restauracją gdzie spotkałam się z blondynem po raz pierwszy i gdzie pod stolikiem chowałam się przed Oskarem . 

------------------------------------------------------------------

Witajcie kochane <3
Cieszę się że czytelnicy tego bloga się tak szybko " rozmnażają " xd .
Chciałam też wam wszystkim szczerze podziękować za te cudowne komentarze pod poprzednim rozdziałem *.* Jesteście cudowne *.* 
Chciałam też powiedzieć , że w następnym rozdziale pojawi się już 1D ;d Macie jakieś podejrzenia co może się wydarzyć ?
Arr ,
Martyna . 



niedziela, 24 marca 2013

Rozdział 14 // Chciałbym powiedzieć " Nic się nie stało " , ale niestety nie mogę .

Dziękuje za ponad 2000 wyświetleń <3 

Nie wiedziałam czym mam się zająć w środku nocy , by nikogo nie obudzić . Wzięłam mojego laptopa i na poprawienie humoru puściłam sobie jakąś komedie . Była przezabawna , głupia i zboczona , czyli idealna dla mnie . Pewnie gdybym oglądała ją w innym humorze co chwile wybuchałabym śmiechem , tym razem czasami tylko nieznacznie się uśmiechałam . Kiedy film się skończył wyłączyłam komputer i bardziej otuliłam się kołdrą . Jeżeli mam trochę czasu , mogę przemyśleć co powiem mojej matce rano , co nie było takie proste . Na pewno wymyślę coś , mam w końcu czas do rana ...

***
Z łóżka ruszyłam się dopiero około dziewiątej , żeby nikt nie domyślił się że nie spałam przez połowę nocy . Na dole przy stole siedziała mama pijąca kawę . Gdy mnie ujrzała , uśmiechnęła się blado .
- Nie powinnaś być już w pracy ? - spytałam .
- Dziś mam zmianę na popołudnie - odpowiedziała .
Zapanowała cisza . Zrobiłam sobie herbatę do której nasypałam dwie łyżeczki cukru . Usiadłam obok mamy przy stole i popijałam napój z filiżanki . Moja rodzicielka myślała chyba , że sama zacznę temat , lecz mi się z tym zbytnio nie śpieszyło .
- Opowiesz mi wreszcie jak zaszłaś w tą ciąże ? - spytała wreszcie .
Westchnęłam . No cóż , w końcu kiedyś musiało to nastąpić .
- Niech będzie . Nie zostałam zgwałcona , skłamałam - mama szeroko otworzyła oczy ze zdziwienia , ale ja pokazałam jej gestem dłoni aby mi nie przerywała . - Czuję się z tym okropnie , ale musiałam , nie chciałam wychowywać dziecka w poprawczaku - rzekłam .
- Z jednej strony się cieszę , że nie zostałaś zgwałcona , a z drugiej strony nie spodziewałam się że skłamiesz . Co prawda od czasu do czasu coś przeskrobałaś i ... - przerwała , bo zorientowała się że patrzę na nią wzrokiem " nie przerywaj ! " .
- To nie jest prosta sprawa - kontynuowałam . - Kiedy byłam w Londynie poznałam wiele nowych osób ... zanim to powiem , to obiecaj że nie będziesz krzyczeć - poprosiłam mamę .
- Niech będzie - odpowiedziała .
- Okej ... czyli skończyłam na tym , że kiedy byłam w Londynie poznałam wiele nowych osób . Oczywiście nie martw się , wszyscy byli porządnymi ludźmi ! Poza tym to było konieczne , pomagali mi zarabiać ...
- Zlituj się i nie przeciągaj już ! - zniecierpliwiła się mama .
- Pierwszego tygodnia przeleciał mnie jeden , a następnego drugi - wyrecytowałam szybko . W tym momencie myślałam że zapadnę się pod ziemię przez wzrok którym patrzyła na mnie moja rodzicielka . Tak mi głupio ... - Oni dwaj są w jednym zespole i mieszkają w jednym domu . Muszę jechać i zawiadomić ich o mojej ciąży , przecież jeden z nich będzie przyszłym ojcem !
- Kiedy ? - spytała krótko mama , której chyba dziś kompletnie zniszczyłam humor .
- Za tydzień - powiedziałam zanim pomyślałam . - Muszę ich zawiadomić że się do nich wprowadzam .
- Wprowadzam ?!?! ANI MI SIĘ WAŻ !!! - krzyknęła matka , ale ja już byłam u góry .
Nie wiem czy dobrą decyzję podjęłam mówiąc mamie prawdę .
Ale miałam jakiś wybór ?
Bardzo dokładnie to przemyślałam . Jeżeli powiedziałabym że to prawda z tym gwałtem , musiałabym opiekować się dzieckiem sama , poza tym mama tym bardziej nie byłaby zadowolona że ja wychowuję dziecko jakiegoś gwałciciela . Brałam też pod uwagę fakt , że muszę odwiedzić chłopaków w Londynie i powiadomić Liamka i Louiska o tym że jeden z nich będzie ojcem .
Teraz zostało mi tylko zadzwonić do Niall'a . Wybrałam jego numer . Po kilku sygnałach chłopak odebrał .
- Siema , dawno się nie odzywałaś - zaczął .
- Cześć . Wiem , wiem , to długa historia więc nie będę ci jej teraz opowiadać . Chciałabym was odwiedzić ... nie masz nic przeciwko ? Tylko nie tak na tydzień ... może na miesiąc ?
- Oczywiście że nie ! Nie wiem co na to chłopacy ale i tak nie liczy się ich zdanie - rzekł i zaśmiał się , a ja razem z nim .
- Okej , będę u ciebie równo za tydzień . Znajdzie się dla mnie jakieś łóżko ?
- Mam kilka pustych pokoi , jeden się jakoś dla ciebie urządzi .
- Dzięki , jesteś wielki !
- Spoko . To do zobaczenia ! - pożegnał się . Szczerze nie sądziłam że tak łatwo się zgodzi . Byłam niesamowicie podekscytowana !

Próbowałam się zająć czymś zwyczajnym , na co nie miałam zwykle czasu kiedy chodziłam do szkoły i nie pozwalano tego robić w poprawczaku . Jednak za co się zabrałam , wydało mi się okropnie nudne w porównaniu do tego , że niedługo znów odwiedzę Londyn . Chwyciłam za walizkę i zaczęłam się pakować na wyjazd . Wsadziłam do walizki moje ulubione ubrania , kosmetyki , środki pielęgnacji i takie tam potrzebne rzeczy . Przez resztę dnia nie robiłam nic ciekawego i na co warto by poświęcać uwagę .

Następnego dnia mój entuzjazm nieco zmalał . Już po przebudzeniu zastanawiałam się jak chłopacy mnie przyjmą w Londynie i czy będą wypytywać namolnie o powód mojej wizyty . Po prysznicu i porannej toalecie zrobiłam sobie kanapki ,  włączyłam sobie telewizor i oglądałam kanały z teledyskami jedząc śniadanie .
- Poszłabyś na pocztę ? Odbierz ten list - mama podała mi awizo .
- No dobra , tylko pójdę się ubrać - odpowiedziałam . Poszłam do mojego pokoju i otworzyłam szafę . Chwilkę się zastanawiałam , ale w końcu zdecydowałam się na to  . Przy wyjściu narzuciłam na to jeszcze brązową skórzaną kurtkę i wyszłam . Po drodze na pocztę zaszłam jeszcze do mojego niegdyś ulubionego miejsca . Kiedy pierwszy raz je zobaczyłam było upalne lato . Miałam wtedy z 6 , 7 lat , dokładnie nie pamiętam . Zaprowadził mnie tu Oskar . Tak , ten Oskar , z którym zerwałam w wakacje . Jako dzieci przyjaźniliśmy się , ponieważ nasze mamy były ( i nadal są ) przyjaciółkami i zapoznały nas . Miejsce to w którym teraz jestem wiosną i latem jest pełne uroku i doskonałe na zabawę , ponieważ jest tam dużo miejsca . Na jednym z najbardziej rozłożystych drzew zawiesiłam kiedyś z Oskarem oponę na sznurku , która służyła nam jako huśtawka . Nawet teraz , kiedy już byłam starsza lubiłam tu przychodzić . Teraz jednak z drzew już całkiem opadły liście , tylko od czasu do czasu można było dojrzeć pojedynczy listek który się zagapił i nie zdążył spaść razem z innymi . Na ziemi leżała mała warstwa śniegu , który niedawno spadł z nieba i jeszcze się nie stopił . Teraz to miejsce co prawda nie wyglądało tak ślicznie jak latem , ale miałam do niego sentyment . Już miałam stąd odejść i pokierować się na pocztę , kiedy poczułam wibracje w kieszeni . Wyjęłam telefon i zobaczyłam że napisała do mnie Louis .
Louis : To prawda że do nas przyjeżdżasz czy Niall zjadł tyle że mu odbiło ?
Po przeczytaniu uśmiechnęłam się , usiadłam na huśtawce i odpisałam mu .
Kate : Prawda . Nie cieszysz się ? :c
Nie czekałam długo na odpowiedź .
Louis : Cieszę się , oczywiście ;] Właśnie Niall zastanawia się jak urządzić dla ciebie pokój .
Brałam się za odpisywanie . Po chwili coś zasłoniło mi światło słoneczne . Podniosłam głowę by zobaczyć co to takiego , a tak właściwie to kto to taki . Nade mną stał jakiś gościu z mocno naciągniętym kapturem na głowę i okularami przeciwsłonecznymi . Od razu nasunęło mi się pytanie po jaką cholerę nosi on okulary przeciwsłoneczne w jesień , ale powstrzymałam się i zadałam bardziej sensowne pytanie .
- Co się gapisz ? - warknęłam .
- Spokojnie , jeju , już nawet popatrzeć nie można - odpowiedział . Postanowiłam olać typa , trzymałam telefon tak żeby nie mógł widzieć co piszę i dalej odpisywałam Louisowi .
- Nie powinnaś być w poprawczaku ? - spytał nagle . Zatkało mnie .
- Skąd wiesz że powinnam być w poprawczaku ? - spytałam , przenosząc wzrok z telefonu na niego . Choć kaptur rzucał cień na jego twarz w jego policzkach dostrzegłam liczne wgłębienia . - Patryk ? - spytałam po chwili .
- Trochę dużo zajęło ci domyślenie się kim jestem - uśmiechnął się lekko . - To odpowiesz mi na pytanie ?
- Tak , oczywiście . Zostałam zwolniona z niego z powodu że jestem w ciąży . - odpowiedziałam a on prawdopodobnie wytrzeszczył gały , przynajmniej wyglądał jak by to zrobił . - A jak u ciebie ? - szybko zmieniłam temat .
- Beznadziejnie - powiedział i przybrał zmartwiony wyraz twarzy . - Mam zjebane życie przez ciebie .
- Pewnie nie jest tak źle - rzekłam pocieszająco . Nie miałam pojęcia co mu więcej powiedzieć .
- Naprawdę ? - zapytał z powątpiewaniem i zdjął swoje okulary . Teraz już wiem po co mu one w zimę . Oprócz tego że jego twarz była pełna wgłębień i blizn , jedno oko miał zamknięte i powieka była jakoś dziwnie oklapła .
- Co jest z twoim lewym okiem ? - spytałam , zanim nie ugryzłam się w język .
- Po prostu go nie ma - uniósł powiekę pod którą nic nie było . Ledwo się powstrzymałam aby się nie odwrócić albo nie powiedzieć " fuu ! " . To by było bardzo niegrzeczne i nie na miejscu . On był załamany , w dodatku do końca życia będzie wyglądał tak jak teraz , a tego wszystkiego powodem jestem ja . Było mi głupio i jakoś dziwnie zarazem . Czułam takie dziwne uczucie w brzuchu .
- Przepraszam ... - wyszeptałam tylko . On ponownie nałożył okulary przeciwsłoneczne i jeszcze bardziej naciągnął kaptur .
- Chciałbym powiedzieć " Nic się nie stało " , ale niestety nie mogę - uśmiechnął się blado . Między nami zapanowała cisza . Po chwili przyszedł do mnie kolejny sms . Wyjęłam telefon i przeczytałam :
Louis : Żyjesz czy cię zabili ? Tak bez pożegnania nie odpisałaś ...
- Wiesz , chyba muszę już iść - rzekłam do Patryka . Na pożegnanie przytuliłam go i poszłam w stronę poczty . W budynku poczekałam chwilę w kolejce , a kiedy nastąpiła moja kolej , podeszłam do okienka i podałam pani awizo od mamy .
- Na ten adres mam jeszcze jedną nieodebraną paczkę - zwróciła się do mnie pracowniczka poczty . - Wystarczy że pani tu podpiszę .
- Prawdopodobnie to do mojej mamy - odrzekłam .
- Dobrze , rozumiem . To powiedz mamie by w najbliższym czasie odebrała przesyłkę . Katarzyna ma na imię ?
- Nie , Katarzyna to ja ...
- W takim razie to dla ciebie - odrzekła ciepło i podała mi paczkę . Wzięłam ją nieco zdziwiona . Do mnie ? W tych czasach każdy kto coś chce dzwoni , a nie paczki przesyła . Podpisałam jakiś papier i wróciłam do domu . Mamie podałam list który miałam jej dać .
- A to co ? - moja rodzicielka wskazała na paczkę .
- A to dla mnie - uśmiechnęłam się tajemniczo . Nie wyglądała na taką co mi uwierzyła , więc pokazałam jej , że jest zaadresowana do mnie . Szybko ruszyłam do sypialni . Paczka była wielkości książki . Kiedy odpakowałam ją okazało się , że to książka . Kolejna książka . Może w tej też będzie ukryta kasa ? Przyjrzałam się okładce mojego prezentu . Tytuł głosił " Ciąża i poród bez obaw " . Zdziwiona wytrzeszczyłam oczy . Przecież o tym że niedługo zostanę mamą wiedziała tylko moja rodzicielka i pracownicy poprawczaka . No i Patryk , ale on dowiedział się o tym przed chwilą . Od razu za okładką leżała kartka . Przeczytałam ją .


Kochana Kasiu ! 

Ta książka to prezent na twoją 18-nastkę ode mnie , Darii . 
Nie powiedziałaś mi że jesteś w ciąży , ale ja to wiem , po prostu wszystko na to wskazuje . Nie ma innej opcji . 
Życzę żebyś była szczęśliwą mamą ! 
Szkoda że odeszłaś tak bez pożegnania . 
Widziałam też że wyrwałaś kilka kartek z mojego notatnika na twój temat . Nie mógł być to nikt inny . Mam nadzieje że to , co tam przeczytałaś jeszcze bardziej umocni naszą przyjaźń <3 
Odwiedź mnie kiedyś ! 
Do zobaczenia , Daria . 


Umocni naszą przyjaźń ? Nic nie rozumiem ...

-------------------------------------------------------------

Siema ;3
Wiem , wiem , ten rozdział jest baaaardzo nudny , ale musiałam to napisać , jest to potrzebne żeby potem wydarzyło się coś ciekawszego ;d
A do was mam pytanie : Co z wami ? Pod rozdziałem 12 były 23 komentarze , a pod 13 rozdziałem zaledwie 9 . :c Smutno mi . :c
Mam nadzieje że pod tym rozdziałem bardziej się postaracie z komentarzami ;>

Arr , Martyna .